Miało na tym blogu nie być informacji na temat mojego życia osobistego a zwłaszcza moich znajomości. Niestety zdarzenie jakie miało miejsce w ostatnich dniach spowodowało, że muszę ten jeden raz odstąpić od tej zasady.

Z moim znajomym utrzymuję kontakt już od wielu lat. Poznałem go na tyle dobrze by w wielu rzeczach mu zaufać, zwłaszcza w kwestii moich poglądów. Kiedy zwierzałem się mu na temat mojego uczestnictwa w akcji referendalnej w Gliwicach czułem jednak poparcie z jego strony. Że to moje działanie mimo przeciwności jakie napotykałem ma jednak sens. Choć najistotniejszym elementem tamtych działań był bez wątpienia tramwaj, a zwłaszcza jego planowana likwidacja pod szyldem zmiany obsługi komunikacyjnej, to jednak dla mnie to jednak było coś więcej. I mimo przegranego referendum nie poddałem się, czego efektem jest właśnie ten blog, który stał się wyrazicielem moich poglądów w stosunku do działalności władz na szczeblu lokalnym i krajowym, a zwłaszcza mojego stosunku do prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza oraz krytyki obecnych stosunków Polski i Stanów Zjednoczonych.

Niestety prezydent Zygmunt Frankiewicz w trakcie swojego wieloletniego sprawowania władzy narobił sobie wrogów. W tej nieustającej propagandzie sukcesu wspiera go jego rzecznik prasowy Pan Marek Jarzębowski, powszechnie krytykowany nawet przez niektórych zwolenników prezydenta. Jakby tego było mało Pan Marek udziela się przy jednej z gliwickich parafii jako nadzwyczajny szafarz Komunii Świętej (tak brzmi oficjalna nazwa tej funkcji). W opozycji do gliwickiego prezydenta stoję już od 2001 roku, kiedy to po raz pierwszy z lokalnej prasy w sąsiednim Zabrzu dowiedziałem się o stanowisku Pana Frankiewicza w kwestii dalszej przyszłości tramwaju w Gliwicach, choć zapędy gliwickiego prezydenta pozostawały jeszcze póki co odległą perspektywą.

Będąc ostatnio u mojego znajomego i słuchając jego wypowiedzi zauważyłem u niego zmianę poglądów. A zwłaszcza zabolał mnie fakt, że w tej chwili nie widzi on szansy dla tramwajów w Gliwicach. Najciekawsze jednak było to, iż w książce jaką otrzymał z pracy widnieje podpis mojego największego wroga, czyli Zygmunta Frankiewicza. W dodatku inne jego wypowiedzi wskazywały na aprobatę działań dla prezydenta Gliwic. Mogę zrozumieć, że pracuje on w instytucji, która jest finansowana z funduszy gliwickiego magistratu (przez wzgląd na jego bezpieczeństwo oraz wiadomości o sposobie działania gliwickiego prezydenta w takich sprawach nie powiem co to za instytucja), że musi zachować w pracy lojalność wobec pracodawcy, ale taka wolta jest dla mnie nie do pomyślenia. Mogę sprzedać wszystko co posiadam, ale moje poglądy nie są do kupienia za pieniądze.

Co dalej? Nie zamierzam skreślać mojego znajomego ze swojej listy tylko dlatego, iż moim zdaniem jego zachowanie trąci zdradą. Tak – zdradą, bo inaczej czegoś takiego określić nie można. W końcu żyjemy w wolnym kraju, gdzie każdy ma prawo mieć swoje poglądy i nie można kogoś krytykować za to, że inaczej myśli. I właśnie z uwagi na to oraz przez wzgląd na naszą wieloletnią znajomość wybaczam mu tę poglądową woltę. Tylko, że w tym kraju wolnego i niezależnego myślenia jest coraz mniej. Dominuje dziennikarstwo korporacyjne, gdzie dziennikarze stają się tubą propagandową wielkich korporacji, zapominając o swojej rzeczywistej misji jaką powinno być przedstawianie prawdy. Tej prawdziwej, nie tej korporacyjnej.

Jako podsumowanie tego artykułu niech posłużą słowa wyśpiewane przez wokalistę Perfectu, mojego imiennika Grzegorza Markowskiego:

“Hej prorocy moi z gniewnych lat

Obrastacie w tłuszcz

Już was w swoje szpony dopadł szmal

Zdrada płynie z ust”

(Perfect – Nie płacz Ewka – autor tekstu Bogdan Olewicz, muzyka Zbigniew Hołdys)

About these ads